Artykuł z tygodnika "Pałuki" o poszukiwaniach zaginionego chłopca

2011-09-03 18:21:06

Pałuki - 8-letni Jakub zaginął, ale miał psa przyjaciela

W akcji poszukiwania chłopca uczestniczyli policjanci, strażacy oraz wczasowicze. W sumie około 100 osób. Znaleźli go około 120 strażacy ochotnicy z Ostrowa. Lasem przeszedł w nocy 4 km. Ośmioletni Jakub D. wraz z rodzicami mieszka w gm. Złota Wieś Wielka pod Toruniem. W ubiegłym tygodniu cała rodzina przebywała w Przyjezierzu na wakacjach. W czwartek 30 lipca około 19.00 chłopiec wyszedł ze swoim małym pieskiem rasy ratlerek na spacer. Po krótkim czasie rodzice stwierdzili, że syn powinien już wrócić ze spaceru. Wyszli przed domek letniskowy, w którym mieszkali, ale Jakuba przed nim nie było. Obeszli teren ośrodka, ale po chłopcu nie było ani śladu. Najpierw rodzice wraz z wczasowiczami z okolicznych domków szukali Jakuba po Przyjezierzu. We własnym zakresie pytali przechodniów, ludzi na plaży i w sklepach, niestety chłopca nigdzie nie było.

Pałuki - 8-letni Jakub zaginął, ale miał psa przyjacielaPonieważ zaczęło się ściemniać, około 20.50 zdenerwowani rodzice przyszli na posterunek policji w Przyjezierzu i powiadomili będących na służbie policjantów o zaginięciu syna.Mundurowi natychmiast podjęli się szukania chłopca. Jednocześnie o sytuacji powiadomili swoich kolegów pełniących służbę w Strzelnie, Jeziorach Wielkich, Mogilnie i Dąbrowie.Do poszukiwań dołączyli także strażacy z PSP w Mogilnie oraz 11 druhów OSP z pobliskiego Ostrowa.
Oprócz wymienionych funkcjonariuszy oraz służb w czynne poszukiwania Jakuba włączyli się wczasowicze oraz właściciele obiektów na terenie Przyjezierza, w tym osoby będące na polu namiotowym, czy też bawiący się na dyskotece U Piotra i Pawła. W sumie, jak wynika z relacji oficera prasowego KPP w Mogilnie podkom. Tomasza Rybczyńskiego, 8-latka szukało 23 policjantów, 28 strażaków i 40 wczasowiczów. Funkcjonariusze razem z wczasowiczami przeczesywali cały kompleks leśny przyległy do Przyjezierza.
- Pole namiotowe, które dzierżawimy wraz z żoną, znajduje się tuż przy Posterunku Policji, dlatego też jako jedni z pierwszych dowiedzieliśmy się, że zaginął chłopiec i potrzebna jest pomoc w jego poszukiwaniach. Krótko przed 19.00 przez megafon policja informowała, że na terenie Przyjezierza zaginął chłopiec i w związku z tym proszą o pomoc w jego poszukiwaniach. Od tego momentu wokół posterunku zaczęło zbierać się coraz więcej ludzi, którzy na początku sami na własną rękę szukali chłopca po Przyjezierzu oraz przeczesywali las. Natychmiast zadeklarowałem pomoc. Nie było czasu, aby się zastanawiać. Zresztą sam mam syna i gdyby coś takiego przytrafiło się w mojej rodzinie, też chciałbym, aby ludzie mi pomogli - opowiada Maciej Herwart. - Wszyscy chcieli pomóc. Mieliśmy tutaj jednego wychowanka z Szerzaw, który powiedział, że on też idzie szukać zaginionego chłopca. Patrzymy co on robi, a on szykuje do butelki herbatę. Pytam po co tobie ta herbata? A on odpowiedział „A jak znajdziemy chłopaka, to może będzie chciało mu się pić” - dodaje Katarzyna Góralczyk-Herwart.
Ponieważ z relacji świadków wynikało, że ostatni raz chłopiec widziany był, jak szedł drogą w kierunku Gaju, akcja rozplanowywana była na skrzyżowaniu drogi do Nowej Wsi. - Tam też policjanci kierowali zebranych chętnych do poszukiwań w wybrane miejsca. W lesie co kawałek widać było światła latarek i słychać było nawoływania. Policja oraz Straż włączyli koguty oraz nawoływali chłopca przez megafon. Około 200 w nocy poinformowali nas, że chłopiec się odnalazł - opowiada Maciej Herwart.

Chłopca odnaleźli 31 lipca około 120 przeczesujący lasy niedaleko Ostrowa druhowie OSP z tej miejscowości.Z ustaleń strażaków wynika, że chłopiec wraz ze swoim czworonożnym przyjacielem przemierzył lasem 4 km. - Odebraliśmy zgłoszenie około 23.00. Jednostka PSP z Mogilna poinformowała nas, że w Przyjezierzu zaginął chłopiec i potrzebna jest każda pomoc. Nie oglądaliśmy się długo. Na początku przeczesywaliśmy nasze okolice pieszo. Zeszło nam na poszukiwaniach około półtorej godziny. Pomyśleliśmy, że skoro zgubił się mały chłopiec, to raczej będzie szedł gdzieś przy drodze. Gdy nasze poszukiwania nie dawały rezultatów, zdecydowaliśmy się wziąć wozy strażackie i szukać głębiej. W sumie do akcji poszukiwawczej wyruszyły dwa wozy z naszej jednostki. W jednym wozie ze mną jechali Jan Lewandowski, Franciszek Bartecki, Jacek Bartecki, Krzysztof Bartecki i Dariusz Drgas. Natomiast w drugim wozie jechali Maciej Szparagowski, Paweł Łukomski, Krzysztof Borowski, Piotr Czubachowski i Piotr Nadolny - opowiada naszemu reporterowi druh OSP Ostrowo Mariusz Wojciechowski. - Jeden samochód pojechał w jedną stronę, a drugi w przeciwną. To Maciej Szparagowski go znalazł. Gdyby chłopak przeszedł jeszcze 300-400 m wyszedłby na pola ostrowskie - dodaje Mariusz Wojciechowski.Chłopiec po odnalezieniu opowiedział strażakom, że szedł przed siebie i nie wiedział, gdzie jest droga do domu. Był trochę zmęczony. Mówił, że słyszał, jak ktoś krzyczy jego imię i go woła, wtedy też krzyczał, ale nikt go nie słyszał.- My jeździliśmy samochodem po lesie - relacjonuje Maciej Szparagowski, który jako pierwszy zauważył chłopca. - Akurat, że to my trafiliśmy na chłopca, to zwykły przypadek. Policja wyznaczyła wszystkim tereny do przeczesania. Jeździliśmy wszędzie, gdzie się dało. Jedni pojechali w stronę oczyszczalni, która znajduje się w lesie niedaleko Ostrowa, a drugi samochód pojechał w stronę na most przy wjeździe do Przyjezierza. W ten sposób zatoczyliśmy jak gdyby koło. Niestety, tam też chłopca nie znaleźliśmy. Wówczas pojechaliśmy jeszcze w stronę bloków w Przyjezierzu, bez rezultatu. To Jan Lewandowski rzucił podpowiedź, aby pojechać właśnie w część lasu od strony Ostrowa - opowiada druh OSP Ostrowo Maciej Szparagowski.To właśnie on oświetlając krzaki zauważył, coś czerwonego. Strażacy zatrzymali samochód i Maciej Szparagowski zobaczył chłopca w czerwonej bluzie, który trzymał na rękach swojego pieska.
 - Chłopiec mówił, że cały czas szedł za psem i nagle rozejrzał się i już nie wiedział, gdzie jest. W związku z tym szedł dalej cały czas przed siebie. Gdy go znaleźliśmy, nie był wcale wystraszony. Mówił też, że wcale się nie bał, bo miał przy sobie swojego psa przyjaciela - dodaje Maciej Szparagowski.Druhowie powiadomili przez radiostację wszystkie służby, wzięli chłopca do wozu strażackiego i zawieźli na Posterunek Policji do Przyjezierza. Tam czekali na nich szczęśliwi rodzice, którzy zabrali chłopca do domku letniskowego, w którym mieszkali w Przyjezierzu.- Cała akcja była świetnie zorganizowana. Dla nas była ona bardzo budująca, aż serce się radowało widząc, że w tak wspaniały sposób potrafią zgrać się wszystkie służby oraz przygodni ludzie, którzy nie zastanawiając się ani chwili ruszyli z pomocą - powiedział Maciej Herwart.Magdalena LachowiczPałuki i Ziemia Mogileńska nr 912 (31/2009)

« powrót
Kreator stron www - przetestuj!